22 stycznia minęła 106 rocznica drozdowskiego zamachu.
Rok 1904 był pomyślny pod względem pogody i urodzajów. Natomiast w latach 1904-1905 wrzenie objęło Królestwo Polskie. Rewolucja demokratyczna w Rosji oraz wydarzenia na Dalekim Wschodzie wyzwoliły aktywność szerokich mas ludności. Wybuchały strajki robotnicze, podobnie było w szkolnictwie średnim, wyższym, a nawet w szkółkach wiejskich. Budziła się także świadomość narodowa wśród chłopów. Dużą rolę odegrał założony w 1908 r., legalnie wychodzący tygodnik ״Zaranie”, który uzyskał sporą liczbę prenumeratorów (ok. 5000) i objął kraj siecią korespondentów, wśród których najbardziej znanym był Mikołaj Moraczewski z Krzewa (mój dziadek D.G.). Pozostawił obfitą korespondencję nie tylko w ״Zaraniu”, ale i innych czasopismach. Chłopi przez jawną i tajną prasę przygotowani byli do pracy politycznej.
Ogólna sytuacja ogarnęła także gubernię łomżyńską. Część społeczeństwa łomżyńskiego skupiała się wokół Polskiej Partii Socjalistycznej; rozprowadzano ulotki i nielegalną prasę przez swoich emisariuszy, przeważnie studentów z Warszawy. Na skutek ich działalności wybuchły strajki w Bożejewie i Janczewie. W Drozdowie było spokojnie, ponieważ robotnicy z browaru i młyna elektrycznego otrzymali podwyżki zarobków, a służba rolnicza większą ordynarię i o pół godziny krótszy dzień pracy.
Strajk w szkołach łomżyńskich przygotowała młodzież, która założyła (7 osób) Stowarzyszenie Orła Białego. Miało ono na celu walkę o niepodległość Polski. W ciągu roku stowarzyszenie skupiło kilka tysięcy członków. Wydawano i rozprowadzano setki egzemplarzy ״Przeglądu Wszechpolskiego” i ״Polaka” oraz ulotki, broszury i odezwy. Strajk młodzieży w Łomży wybuchł 3 lutego 1905 roku.
Zarówno ludowcy, jak i członkowie PPS podejmowali lokalne akcje, np.: nieudany zamach na gubernatora i udany napad na kasę skarbową w Wysokiem Mazowieckiem w końcu grudnia 1905 roku. Zabrano prawie pół miliona rubli, nastąpiły liczne aresztowania i zsyłki. Skazano na karę śmierci Kalskiego i łudzi starszych i młodzieży osadzono w więzieniu.
Ziemiaństwo z okolic Łomży, a raczej jego przedstawiciele brali udział w życiu politycznym, społecznym, kulturalnym i dobroczynnym. Byli to m.in.: Stanisław Woyczyński – właściciel wsi Stara Łomża, Antoni Kuberski, Henryk Tański, rodzina Glinków, Kisielnickich, Skarżyńskich i inni.
Szczególną rolę odegrali Lutosławscy z Drozdowa – przez swoją zamożność, liczne koneksje i kontakty zagraniczne. Była to elita intelektualna z racji wykształcenia, sposobu bycia i aktywności społecznej
Twórcą fortuny był Franciszek. człowiek wysoce wykształcony i przedsiębiorczy. Między innymi wybudował i uruchomił browar, którego piwo znane było w całej Europie. Miał sześciu synów. Kształcili się oni w znanych uczelniach poza granicami kraju. Byli to: dr Jan – redaktor ״Gazety Rolniczej”, ks. dr Kazimierz – poseł, propagator skautingu i twórca Krzyża Harcerskiego, Marian – naukowiec elektronik, Wincenty – profesor, wykładowca filozofii i literatury polskiej, Józef, zajmujący znaczące miejsce wśród rolników i narodowców oraz Stanisław – administrator olbrzymiego majątku, mieszkający na stałe w Drozdowie. Biografie ich znajdują się w Polskim Słowniku Biograficznym. Józefa i Mariana rozstrzelali bolszewicy w czasie rewolucji. Zatrzymam dłużej uwagę Czytelników na postaci Stanisława Lutosławskiego ze względu na jego działalność w różnych dziedzinach ówczesnego życia w Drozdowie oraz inicjatora zaproszenia gubernatora łomżyńskiego, Siemiona Mikołajewicza Korfa na polowanie. Stanisław z rodziną zamieszkał w dworze dolnym.
W artykule Alicji Schramm ״Historia majątku w Drozdowie od Drozdowskich do Lutosławskich” czytamy: ״Stanisław stał na czele Łomżyńskiego Związku Ziemian i Łomżyńskiego Oddziału Banku Ziemiańskiego. Był jednym z założycieli Szkoły Handlowej w Łomży z polskim językiem wykładowym oraz twórcą ochronki w Drozdowie, w której uczono dzieci czytać i pisać po polsku. W sprawie ״nieprawomyślności” ochronki interweniował sam Gubernator Warszawy. W opinii rodziny, Stanisław Lutosławski nie miał dobrej ręki do interesów, w przeciwieństwie do ojca swego Franciszka. Nie udała się próba rozwinięcia w Drozdowie chałupnictwa włókienniczego. Specjalnie w tym celu sprowadzono do Drozdowa mistrza tkackiego Ludwika Oleszka i zakupiono krosna u Braci Lange w Łodzi”. Oleszek pracował w administracji i cieszył się zaufaniem Stanisława Lutosławskiego, który nieraz wysyłał go do Warszawy celem załatwienia spraw administracyjnych, czasami finansowych. W Drozdowie stoi jeszcze dom (w ruinie), w którym mieszkali Oleszkowie. „Nie został też zrealizowany projekt uruchomienia cukrowni w Czarnocinie, choć Stanisław Lutosławski zainicjował powołanie towarzystwa akcyjnego cukrowni,, Łomża „”.
Ludwik Oleszek był moim wujkiem, mężem najstarszej siostry mojej mamy. Wiktorii. Z tego małżeństwa urodziło się pięcioro dzieci: Helena, Irena, Zdzisław, Maria i Teresa, z których dwoje – Irena i Zdzisław – odziedziczyli po ojcu zdolności artystyczne. Ludwik był gorącym patriotą. Wspólnie z teściem Mikołajem Moraczewskim, żoną Wiktorią i innymi mieszkańcami pobliskich wsi (tzw. ״związkowcami”) zorganizowali zamach na gubernatora. Ludwik w 1920 r. zgłosił się jako wolontariusz do szpitala w Łomży, gdzie zamieszkał z rodziną po powrocie z Rosji, celem pielęgnowania chorych na tzw. ״hiszpankę”. Niestety, zaraził się tą chorobą i mimo intensywnego leczenia po kilku dniach zmarł. Miał zaledwie 40 lat. Pozostawił żonę z pięciorgiem dzieci w wieku od 14 lat do 1 roku, w bardzo ciężkich warunkach materialnych.
Stanisław Lutosławski, w związku z zarządzaniem tak dużym majątkiem, miał do załatwienia wiele spraw, np. serwitutów. Bardzo się starał, aby uniknąć kontrybucji i innych uciążliwości nakładanych przez władze carskie. Z tego powodu nawiązywał stosunki z komisarzem ziemskim, różnymi naczelnikami i samym gubernatorem, którego zaprosił na polowanie wbrew woli rodziny. Sądzono, że gubernator po polowaniu odjedzie do domu i bez żony (była ona damą dworu carskiego, w tym czasie akurat zachorowała) nie weźmie udziału w zaplanowanym ״przy okazji” balu. Nie pozwalała na to etykieta dworska.
Stało się inaczej. Gubernator po polowaniu wprawdzie odjechał, ale wieczorem wrócił na bal. W ״Pamiętnikach” Lignowskiej czytamy: ,,Pan gubernator nie zasiadł do zielonego stolika w gabinecie pana Stanisława, ale oświadczył chęć potańczenia, lecz nie bardzo się udało, bo już zaczęła się zabawa, już panie wszystkie były zaangażowane albo nietańczące… Pani Stanisławowa przetańczyła z nim i zręcznie wyprowadziła go z salonu do gabinetu. Tam paru namówionych starszych panów rozmawiało z nim o polityce, palili wyborne cygara i od czasu do czasu zaglądano do salonu… Robiono wymówki panu Stanisławowi za zaproszenie gubernatora. Tłumaczył się, że go nie prosił, że sam się zamówił, że nie można było tego umknąć. Pan Marian, robiąc fotografię tak ustawił, że gubernatora nie było widać, a powiedziano mu, że klisza się zepsuła „.
Bal ten upamiętnił się jeszcze na długo w całym łomżyńskim tym, że do gubernatora, gdy powracał, na granicy Drozdowa i Kalinowa ktoś strzelił i o cal zaledwie nad głową trafił w czapkę bobrową właściciela. Z tego powodu były rewizje w obydwóch dworach, śledztwo i dochodzenie. „Podobno strzelił do niego młody chłopiec – stolarz, kuzyn tkacza, sprowadzonego do Drozdowa dla nauczenia wyrobu ładnych wzorów obrusowych i dywanowych kobiety wiejskie. Mówiono także o tym, że całe trzy dni chłopiec ten ubywał się w piwnicy Górnego Dworu, że ogrodnik o tym wiedział, że panna służąca dawała mu ze stołu naszego jedzenie. Na pewno tego nie wiem, ale w tym czasie rzeczywiście panna Jadwiga, niedawno przyjęta z Warszawy, dość zręczna i miła dziewczyna, prosiła mnie dla chorej kobiety o cukier i parę razy o talerz rosołu tak, aby się w kuchni nie dowiedzieli, bo nie lubią, gdy się im resztki z pańskiego stołu zabiera. Ogrodnik również nie odnosił mi klucza od tej piwnicy, gdzie były jabłka i gruszki późno dojrzewające. Gubernatorowa z przestrzeloną czapką pojechała do Petersburga, mąż jej dostał awans i order, a do Łomży przyjechał nowy gubernator o oryginalnym nazwisku Papadogło. Ten nie miał pretensji do stosunków z ziemiaństwem, a w roku 1905 na wiele rzeczy patrzał przez palce „.
Tym tkaczem był mój wujek, Ludwik Oleszek, a zamachowiec Mioduszewski był prawdopodobnie kuzynem Urszuli Mioduszewskiej, o czym wspominała mi w jednym ze swoich listów. Niestety, nie udało się jej wyjaśnić tej sprawy.
Prawdopodobnie nawet spiskowcy nie wiedzieli, gdzie przebywał Mioduszewski, a może nie chcieli o tym mówić, ze ; względu na własne bezpieczeństwo i rodziny. Mioduszewski I przyszedł nocą do domu Moraczewskich i tam był ukrywany przez pewien czas, aż sprawa przycichła. Po przeczekaniu intensywnych poszukiwań zamachowca wysłano do Ameryki. W Łomży ukazały się obwieszczenia nawołujące do pomocy przy wykryciu zamachowców. Wyznaczono nawet nagrodę za udzielenie takich informacji. Znajdowało się również ostrzeżenie, a nawet groźba, że winni zostaną wywiezieni na Syberię. Można sobie wyobrazić, co przeżywały osoby zamieszane w tę sprawę. Tylko Opatrzność sprawiła, że nie trafiono na żaden ślad, pomimo częstych rewizji i we dworze i w poszczególnych domach. Żandarmi carscy przeprowadzający rewizję u Moraczewskich odjeżdżali obficie obdarowani różnymi dobrami, co dało gospodarstwo, sad, pasieka i Narew (ryby). Takie״nękanie” trwało dość długo.
Prof. Adam Dobroński w monografii ״Łomża w latach 1866-1918″ w oparciu o materiały źródłowe podaje następujące informacje dotyczące zamachu: Dociekano przyczyny zamachu na gubernatora barona S. Korfa, uchodzącego za osobę łagodnego charakteru, zabiegającego o względy mieszkańców. 22 stycznia (1904 r.) w rejonie Kalinowa strzelano trzykrotnie do tego dostojnika, wracającego z polowania w majątku Drozdowo. Skończyło się na przebiciu kulą czapki. Oficjalnie uznano to za czyn kryminalny, a nie polityczny, odprawiono dziękczynne modły, zaś śledztwo nie dało żadnych wyników. Ze źródeł polskich wiadomo, że strzelał z rewolweru 20-letni stolarz Mioduszewski z Drozdowa, członek konspiracji narodowej, ukrywany po zamachu przez wymienionego Mikołaja Moraczewskiego… Pozostały niejasności, rozbieżne opinie. Wydaje się, że było to przedsięwzięcie podjęte przez lokalną organizację Związku Patriotów Polskich (,.Związku”). „
Takie lokalne wydarzenia świadczą o tym, że budził się duch w narodzie, chęć walki o niepodległość Polski, którą odzyskano dopiero w 1918 roku. Poszerzają one wiedzę o historii własnej ziemi, tej naszej „małej Ojczyzny”.
Donata Godlewska




6 comments
Na zdjęciu widocznym na głównej stronie jest pokazany Stanisław Lutosławski właściciel Drozdowa w czasie wizyty gubernatora Korfa i prezes Łomżyńskiego Związku Ziemian.
Przeczytałam z zainteresowaniem-a zajrzałam na ta strone poniewaz poszukuje jak dotąd bezskutecznie wszelkich informacji o cukrowni,która działała w Łomży mniej wiecej od roku 1840 do ?.Szczególnie interesuje mnie przełom wieku-pisze z nadzieja,ze ktoś zorientowany gdzie moge znaleźć jakieś materiały,dokumenty zajrzy tutaj.
annapawluczak(at)o2.pl
Żydzi łomżyńscy wspólnie z Polakami brali udział w XIX-wiecznych powstaniach narodowych. W czasie powstania listopadowego wśród 150 aresztowanych i wtrąconych do więzienia osób byli bogaci Żydzi: Moszek Nowiński, właściciel cukrowni, kupiec Nachman Tykociner i lekarz Efraim Edelsztein, który został podany publicznym torturom. Wszyscy trzej zostali uwolnieni po kilku tygodniach za poręczeniem. Z tego wynika, iż właścicielem cukrowni był cytowany – Moszek Nowiński
można jeszcze uzupełnić, że właściciel Israel Mosze Nowiński był jednym z czterech posłów wybranym w 1861 r z Łomży. „W 1865 roku fabryka została spalona, a Nowiński przeniesiony do Warszawy.”
Czyżby w Łomży były dwie cukrownie? pierwsza – należąca do Kotlińskiego i Nowińskiego spłonęła w 1865 r. a druga…??
O pierwszej można znaleźć informacje w:
J.Łukasiewicz, „Przewrót techniczny w przemysle Królestwa Polskiego, 1852-1886, Warszawa 1963, s.88, 276, 396, tabele
Trafiłem ostatnio na wzmiankę, że powstanie styczniowe w gub.Augustowskiej tłumił między innymi mjr Korff (bez imienia) – ciekawe czy to prysły gubernator? W każdym bądź razie ojcem Semena Mikołajewicza był generał major Mikołaj Korff – dowódca stacjonującej w Górze Kalwarii 5. Baterii Artylerii Pieszej Lejbgwardii Cesarskiej, należąca do korpusu rezerwowego. Była to doborowa formacja, gwardia przyboczna monarchy.
Ojciec, Mikołaj Korff w połowie lat dwudziestych XIX w. prowadził śledztwo przeciwko więzionym w Górze (Góra Kalwaria), w klasztorze bernardynów, polskim patriotom: Walerianowi Łukasińskiemu (założycielowi Towarzystwa Patriotycznego) i Mikołajowi Dobrzyckiemu.
Jeden z Kroffów odznaczony został Orderem Orła Białego – Jan Mikołaj w 1758 r.
I o samym gubernatorze:
„W pamięci łomżan zapisał się najkorzystniej ze wszystkich gubernatorów rezydujących w Łomży. Przejawiał autentyczną troskę o wszechstronny rozwój powierzonej mu guberni oraz jej stolicy; szukał kontaktów z polskimi animatorami życia gospodarczego i kulturalnego.”