Cud nad Narwią 28-07 / 02-08 1920

ŁOMŻA W WOJNIE POLSKO – BOLSZEWICKIEJ /z „ZARYSU HISTORII WOJENNEJ 33 PUŁKU PIECHOTY”, WARSZAWA 1929 roku.

O świcie 4 lipca 1920 r. wojska sowieckie ruszyły do natarcia na całym froncie zachodnim – od granicy z Łotwą aż do błot poleskich. Dzięki dwukrotnej przewadze wojska sowieckie już w drugim dniu walk przełamały opór na lewym polskim skrzydle i grożąc oskrzydleniem, zmusiły je do odwrotu. W dniu 7 lipca sforsowana została Berezyna. Oddziały polskie cofając się pod naciskiem silniejszego nieprzyjaciela, próbowały organizować obronę nowych, świeżo zajmowanych pozycji, jednakże wszystkie te wysiłki załamywały się pod ciężarem napierającej masy. Tragiczny był odwrót naszych wojsk od Dźwiny do Bugu, straty duże.

W płomiennym rozkazie do żołnierzy w przeddzień ofensywy Tuchaczewski wzywał do walki „z wojskami orła białego, do zemsty za zbeszczeszczony Kijów i do utopienia zbrodniczego rządu Piłsudskiego we krwi zmiażdżonej armii polskiej”. Zaledwie 27-letni generał Michaił Tuchaczewski, były oficer carskiej gwardii, lubił wspominać, że jego przodek brał udział w zdobywaniu Warszawy w 1831 roku.

27 lipca, po zdobyciu twierdzy Osowiec nad Biebrzą, zbliżały się do miasta: bolszewicka 10 dyw. 3 korp. kawalerii i 15 dyw. kawalerii. Około 23.00 pod Jeziorkiem ich marsz został po ciężkiej walce powstrzymany przez przebijającą się grupę ppłk. Kopy. „Dnia 28 lipca 1920 r. -wspominał kpt. Stanisław Ragano wicz kiedy nikt w ogóle w Łomży nie przypuszczał o grożącym miastu niebezpieczeństwie, otrzymałem wiadomość, iż grupa płk. Kraupy opuściła Osowiec i cofa się w kierunku Jedwabnego. Po południu tegoż dnia rozeszła się pogłoska, że bolszewicy znajdują się w Kisielnicy, położonej o 8 wiorst na północ od Łomży. W mieście powstała panika. (…)”

Wobec tak błyskawicznie ponoszonych przez polską armię porażek, ani w piątnickich fortach, ani w samym mies’cie praktycznie nie było wojska. Żołnierze zostali wysłani na front i w Łomży stacjonował jedynie batalion zapasowy 33 pp pod dowództwem kpt. Raganowicza oraz ewakuowany z Grodna batalion zapasowy tamtejszego pułku piechoty i oddział straży granicznej. Kpt. Stanisław Raganowicz, pomimo otrzymanego rozkazu ewakuacji do Wyszogrodu, postanawia mu się nie podporządkować i bronić miasta. Zdania nie zmienia nawet wtedy, gdy batalion grodzieński opuszcza Łomżę. W ciągu jednego dnia 28 lipca, kpt. Raganowicz zreorganizował swój batalion wydzieliwszy z niego 700 żołnierzy i 6 karabinów maszynowych, którymi do godz. 20 obsadził piątnickie forty.

Na wezwanie prezydenta miasta, Władysława Swiderskiego, tego samego dnia powstaje przy magistracie 200-osobowa milicja miejska, a do lekarza miejskiego, p. Bebera, zgłasza się 120 osób chętnych do po­mocy sanitarnej. Ogniowej próbie zostali poddani już nazajutrz. „29 lipca – pisał kpt. Raganowicz – bolszewicy rozpoczęli na forty wściekłe ataki, popierane huraganowym ogniem artylerii. Dzięki nadzwyczajnej odporności naszego żołnierza, wysiłki ich były daremne. Forty pozostały w naszych rękach, przy czem nieprzyjaciel poniósł duże straty. Tegoż dnia przed południem, w czasie największego ognia i dość krytycznej sytuacji, zjawiły się na fortach panie z miasta z żywnością dla żołnierzy oraz ofiarowywały swe usługi przy opatrywaniu i przewożeniu rannych.(…) Dnia 30 lipca wyjechałem na godzinę z fortów do miasta w celu rozmowy telefonicznej z D. O. G. W. Przy przejeździe przez miasto zauważyłem, mimo szalonego ognia artylerii bolszewickiej (…), który trwał już drugi dzień, nadzwyczajny spokój i powagę na twarzach mieszkańców. Od pierwszego dnia walki, zorganizowała się samorzutnie Obywatelska Straż Bezpieczeństwa, ponieważ policja i żandarmeria zaraz pierwszego dnia opuściły Łomżę. Wszędzie porządek i ład. (…). Przez pięć dni obrony Łomży prowiantowało nas wyłącznie miasto i wsie, m.in. Szczepankowo i Jednaczewo”.

Tego dnia, w piątek 30 lipca pod wieczór, do Łomży nadeszły posiłki – pluton czołgów oraz gen. Baranowski, który objął Dowództwo Grupy Operacyjnej na froncie Łomża-Nowogród. Do 1 sierpnia w szpitalach opatrzono ponad 300 rannych, a pogrzeb dwudziestu zabitych miał się odbyć włas’nie w niedzielę, 1 sierpnia o godz. 18. Tymczasem od godz. 11 zaczęło się zaciekłe bombardowanie miasta. Trwało do wieczora. Przybyło kilkudziesięciu rannych i 5 zabitych. O północy gen. Baranowski wezwał do Dowództwa Grupy Operacyjnej prezydenta Świderskiego. Płk Śliwiński oświadczył mu, że jeśli nie chce się dostać w ręce bolszewików powinien natychmiast opuścić miasto, gdyż może być ono zajęte nawet w ciągu 2 godzin. Ludność cywilną należy powiadomić, że kto chce i może niech ucieka w stronę Śniadowa, a przynajmniej chowa się w piwnicach, gdyż Łomża może być ostrzeliwana i przechodzić z rąk do rąk. Jednak o godz. 21 gen. Baranowski otrzymał rozkaz z Naczelnego Dowództwa, nakazujący niezwłoczny odwrót w kierunku Różana. W nocy załoga Łomży, zabierając ze sobą wszystkich rannych i osłaniając się batalionem zapasowym 33 pp opuściła Łomżę i rozpoczęła marsz na Śniadowo. W czasie 5 dni walk pod Łomżą straty bat. 33 pp i 101 pp wyniosły około 35 zabitych i 70-80 rannych, wliczając w to również rannych i zabitych w Śniadowie.

2 sierpnia weszły do Łomży sowieckie patrole konne i piesze, a za nimi – czołowe oddziały 1 i 34 bryg. 12 dyw. i 157 bryg. 53 dyw. strzelców oraz 300 Niemców – „Spartakusowców”.

Obraz nędzy i głodu przedstawiali zwycięzcy – pisał w monograficznej książce „Łomża” prezydent Władysław Świderki. Na znużonych postaciach wisiały resztki przeważnie cywilnego ubrania, przez dziury którego prześwitywały wychudzone członki, często bez bielizny. Toteż rozpoczęła się dzika rekwizycja, a właściwie rabunek obuwia, ubrania, bielizny i żywności. Gdy zabrakło żywności w mieście, zgłodniali bolszewicy rzucili się na ogrody i sady: kapusta, brukiew, marchew, kartofle, buraki, niedojrzałe owoce i wszystko, co tylko było możliwe do zjedzenia zostało zjedzone. W mieście zapanował głód i choroby. Dezenteria i tyfus plamisty zaczęty gwałtownie szerzyć się wśród ludności i bolszewików.(…)Z chwilą zakwaterowania sztabu dywizji w mieście, żołnierzy bolszewicy pociągali do odpowiedzialności. Zorganizowany został komitet rewolucyjny miasta Łomży i powiatu. (…) Bieda powszechna wzmagała się z dnia na dzień, a czynność rewkomu ograniczała się do rozpowszechniania różnych agitacyjnych odezw i ulotek zachwalających ustrój bolszewicki i przemianowy-wania ulic i placów miejskich według swego gustu.”

Nadszedł jednak 22 sierpnia i wielkopolski pułk piechoty z 15 Dywizji gen. Junga…

Aż wszystkim tym mękom naszym, wszystkim cierpieniom i tęsknotom położył wreszcie kres dzień 22 sierpnia, w którym znów ujrzeliśmy Cię, szary żołnierzyku polski, kiedy ze swoim groźnym, a tak ukochanym okrzykiem „Jezus Mar ja”, wpadłeś na karki dziczy bolszewickiej, pieczętując „ Cud nad Wisłą ” i oddając w ramiona królowej rzek naszych młodszą jej siostrzycę: Narew. Cześć Ci za to!” (ze wspomnień Kazimierza Antosiewicza)

W bitwie o Łomżę wojska sowieckie straciły około 2 000 jeńców, 9 armat, 22 ckm, 7 wagonów amunicji, 12 kuchni polowych, wielką ilość sprzętu łączności i taboru. Po zakończeniu walk o Łomżę na rynku miasta, dowódca 15 DP gen. Władysław Jung udekorował dowódcę 59 pp kpt. Cerklewicza oraz dowódców I i II batalionów ppor. Owczarskiego i ppor. Słabęckiego, krzyżami Virtuti Militari.

Dzień 22 sierpnia 59 pp przyjął jako dzień święta pułkowego. W kasynie pułkowym w Inowrocławiu pamiątką bitwy o Łomżę było dzieło malarza Wintrowskiego „Bitwa o Łomżę”.

Zdjęcie przedstawia:  Dziesięciolecie Obrony Łomży przed nawalą bolszewicką 1920 roku obchodzone było bardzo uroczyście: otwarty i poświęcony został Dom Żołnierza w Łomży (obecnie róg Alei Legionów i Polowej)

Opracowano na podstawie:
Militarna Łomża. Praca zbiorowa członków klubu „FORT”. Rozdział X – wybór Krzysztof Paluch.
1922 Ogólnie 1 Dziś
  
 

2 Komentarzy

  1. maciek
    17 sierpnia 2010  10:40 przez maciek Odpowiedz

    15 sierpnia 2010 roku obchodzono 90 rocznicę Bitwy Warszawskiej Cudu Nad Wisłą. Nigdzie nie wspomniano w wymienianych walkach do których doszło przed decydującą Bitwą pod Warszawą o Obronie Łomży. Dlaczego? Obrona Łomży w 1920 roku była tak mało znacząca? Na uroczystościach z okazji 90 rocznicy Bitwy poprzyznawano awanse, ordery, krzyże. Łomży o której Piłsudski wspominał, że bez niej nie było by Cudu Nad Wisłą nawet nie wspomniano, nie mówiąc o uhonorowaniu bohaterskich obrońców Łomży w 1920 roku. Czy nasze władze nie mogą wystąpić do Prezydenta Polski Pana Bronisława Komorowskiego o uhonorowanie Obrońców Łomży z 1920 roku?

  2. Avatar
    21 kwietnia 2011  4:56 przez Rembelin Odpowiedz

    wlasnie, o takich czynach trzeba glosno mowic... trzeba byc dumny,ze Lomza tak dzielnie stawiala opor... !!!!!!!!

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar

Wzgórze św. Wawrzyńca

Wzgórze św. Wawrzyńca położone jest w Starej Łomży obok grodziska i związane z początkami Łomży. Wzgórze Świętego Wawrzyńca, miejsce, gdzie według tradycji i późnych odpisów z akt [...]