historialomzy.pl
  • Kontakt Messenger
  • Kategorie
    • Zagadki
    • Miasta
      • Łomża
      • Drozdowo
      • Nowogród
      • Śniadowo
      • Jeziorko
      • Sławiec
    • Wspomnienia
      • Ludzie
      • Jan Paweł II
    • Wojsko
    • Okruchy Historii
      • Wspólna Praca
      • II wojna światowa
      • Rekonstrukcje
      • Powstanie styczniowe
      • ŁTW
    • Kultura Ludowa
      • Gmina Jedwabne
      • Gmina Miastkowo
      • Gmina Nowogród
      • Gmina Piątnica
      • Gmina Przytuły
      • Gmina Śniadowo
      • Gmina Wizna
      • Gmina Zbójna
      • Gmina Łomża
    • Zabytki
      • Kościoły
      • Pomniki
      • Ulice
      • Budowle
    • Poezja
    • Redakcyjne
  • Książki
    • Kronika Panien Benedyktynek
    • Stefan Wyszyński Prymas Polski
    • Chrystus Wczoraj, Dziś, Zawsze
    • Czarne Lata
    • Historia leśnej polany
    • Filip Sulimierski – słownik
    • Harcerstwo
      • Harcerstwo Tom I
      • Harcerstwo Tom II
  • Redakcja
    • Redaktorzy
    • Regulamin
    • Media o nas
    • Wolontariusze
    • Zaloguj
  • Polecane
    • Nazwiska łomżyńskie
    • Łomża mojego dzieciństwa
    • Ziemia Łomżyńska i jej mieszkańcy w latach 1944-1956
    • Jeziorko – Historia leśnej polany
    • Miejsce Pamięci Narodowej w Jeziorku
    • Dzieje Łomży. Tysiącletnie.
    • Historia kołem się toczy
    • Wspomnienia łomżyniaka
    • Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś
    • Czas przeszły. Wspomnienia
    • Łomżyńskie Towarzystwo Wioślarskie
    • Lokacja Łomży
    • Czarne Lata na Łomżyńskiej Ziemi
    • Moja Łomża
    • Miejsce Pamięci Narodowej w Jeziorku
Wyróżnienia Serwisu:
Doroczna Nagroda FRDL 2012 pod patronatem Narodowego Centrum Kultury i Polskiego Komitetu ds. UNESCO
Nagroda Prezydenta Łomży w Dziedzinie Kultury 2015
Honorowa Odznaka za zasługi Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego im. Wagów
Grupa do rozmów na FB
Grupa HistoriaLomzy na FB
OBSERWUJ NAS
0
0
Kontakt
Serwis Historyczny Ziemi Łomżyńskiej Serwis Historyczny Ziemi Łomżyńskiej
0
0
historialomzy.pl
  • Home
  • Kategorie
    • Zagadki
    • Miasta
      • Łomża
      • Drozdowo
      • Nowogród
      • Śniadowo
      • Jeziorko
      • Sławiec
    • Wspomnienia
      • Ludzie
      • Jan Paweł II
    • Wojsko
    • Okruchy Historii
      • Wspólna Praca
      • II wojna światowa
      • Rekonstrukcje
      • Powstanie styczniowe
      • ŁTW
    • Kultura Ludowa
      • Gmina Jedwabne
      • Gmina Miastkowo
      • Gmina Nowogród
      • Gmina Piątnica
      • Gmina Przytuły
      • Gmina Śniadowo
      • Gmina Wizna
      • Gmina Zbójna
      • Gmina Łomża
    • Zabytki
      • Kościoły
      • Pomniki
      • Ulice
      • Budowle
    • Poezja
    • Redakcyjne
  • Książki
    • Kronika Panien Benedyktynek
    • Stefan Wyszyński Prymas Polski
    • Chrystus Wczoraj, Dziś, Zawsze
    • Czarne Lata
    • Historia leśnej polany
    • Filip Sulimierski – słownik
    • Harcerstwo
      • Harcerstwo Tom I
      • Harcerstwo Tom II
  • Redakcja
    • Redaktorzy
    • Regulamin
    • Media o nas
    • Wolontariusze
    • Zaloguj
  • Polecane
    • Nazwiska łomżyńskie
    • Łomża mojego dzieciństwa
    • Ziemia Łomżyńska i jej mieszkańcy w latach 1944-1956
    • Jeziorko – Historia leśnej polany
    • Miejsce Pamięci Narodowej w Jeziorku
    • Dzieje Łomży. Tysiącletnie.
    • Historia kołem się toczy
    • Wspomnienia łomżyniaka
    • Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś
    • Czas przeszły. Wspomnienia
    • Łomżyńskie Towarzystwo Wioślarskie
    • Lokacja Łomży
    • Czarne Lata na Łomżyńskiej Ziemi
    • Moja Łomża
    • Miejsce Pamięci Narodowej w Jeziorku
Ulice Łomży
  • Ulica Kapucyńska na Popowej Górze od ul 1
    Łomża. Ulica Kapucyńska
    • 22.01.09
  • 2
    Łomża. Ul. Spokojna
    • 28.12.12
  • Zatylna od Woziwodzkiej 3
    Łomża. Ulica Zatylna
    • 10.04.11
  • 4
    Podróż sentymentalna przez jedno stulecie…
    • 08.01.18

Szukamy osób do prowadzenia i rozwijania serwisu. Jeżeli masz chęci oraz czas pomóc zapraszamy do kontaktu z redakcją.

Wyróżnienia Serwisu:
Doroczna Nagroda FRDL 2012 pod patronatem Narodowego Centrum Kultury i Polskiego Komitetu ds. UNESCO
Nagroda Prezydenta Łomży w Dziedzinie Kultury 2015
Honorowa Odznaka za zasługi Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego im. Wagów
  • Biblioteka Narodowa

Wędrówki po gubernji augustowskiej. Rozdział IV. Cz.II

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 17 sierpnia 2019
  • No comments
Total
0
Shares
0
0
0
0
0
0
0
0
0

Domena Publiczna. Wolno zwielokrotniać, zmieniać i rozpowszechniać oraz wykonywać utwór, nawet w celach komercyjnych, bez konieczności pytania o zgodę. Wykorzystując utwór należy pamiętać o poszanowaniu autorskich praw osobistych Twórcy. 

Redakcja Serwisu

Rozdział IV. Część II

Kurpie, — Część ich Nowogrodzka. — Bartnicy. — Bory, półbory i ćwierćbory
—Upadek bartnictwa. -—Rozporządzenie z r. 1837,—-Różne zajęcia Kurpiów —
Prorocy. — Moralność i pobożność Kurpiów -Strój ich – Nowogród
i Kolno.

Bez strzelby i torby myśliwskiej Kurp za próg swej budy nie wyszedł, a gdy chciał jeden z nich swą zręczność w strzelaniu za czasów Stanisława Augusta pokazać, w pół godziny trzy litery S. A. R. (Stanislaus Augustus Rex) kulami na desce wysadził. To też myśliwi uwiecznili tę zręczność przysłowiem: „strzela jak Kurp’“, co było największą pochwałą doskonałego myśliwca.

Jak dobrze przydała się Kurpiom ta umieję­tność, wiemy o tem z historji krajowej, gdy w roku 1702 mając na czele Borowego i Działyńskę wdo­wę po wojewodzie rawskim, rozbili w puszczy pod Myszyńcem 7000 Szwedów przez samego króla Karola XII prowadzonych; także gdy na cmenta­rzu kościelnym w Ostrołęce pokonali wojsko szwedzkie przez Rebindera pułkownika dowodzo­ne, lub gdy trzymając się partji Stanisława Le­szczyńskiego, w latach 1734 i 1735 częste staczał: utarczki z wojskiem cudzoziemskiem, usiłującem Augusta III elektora saskiego na tronie królów polskich osadzić.

Jeszcze i dziś, gdy Kurpiom flinty już od lat 40 odebrano, panuje jednakże dziedziczne zamiło­wanie tego narodu do myśliwstwa i chęć pokłada­nia jeśli nie jawnego to tajemnego broni palnej z którą przemykając przez bory krajowe rozrze­dzone i zwierza grubego pozbawione do lasów pruskich, tam kłusuje myśliwiec z narażeniem swego życia na niebezpieczeństwo i gdy na uczynku, to jest na kradzieży dzika, jelenia lub innej grubej zwierzyny, karę śmierci lub postrzelenie od tame­cznej służby leśnej poniesie, wtedy zemstą odpła­cie musi i jeśli nie sam, to jego syn lub brat uniósł­szy zwłoki na swą ojczystą ziemię, na mogile jego zaprzysięgnie odwet, i takowy niechybnie spełni, poświęcając życie zabójcy za ubitego.
Kurpie, czyli jak ich nazwał Karol XII, chłopi bez- butów, są ze krwi czyli z rodu mściwi; pocho­dzenie ich, jako wygnańców społeczności, ponie­kąd tę wadę usprawiedliwia; dzikość w obyczajach, mała chęć do pracy, kradzież i pijaństwo, są także wrodzonemi tych mieszkańców puszczy wadami1). Przy tych wadach, nieodstępne niechlujstwo w do­mu i za domem Kurpia cechuje. Rolnictwem mało i niechętnie trudnią się, bo ten przemysł jest dla nich nowością, jakiej przodkowie ich nie znali i znać nie chcieli; to też zbiory ich zaledwie przez 3/4 roku wystarczyć mogą na ich wyżywienie, wio­sną zaś po największej części żywią się samą zie­leniną, jakoto; rzepichą, czyli ognichą, pokrzywą i szczawiem, z czego nabawiają się rozmaitych cho­rób, częstokroć śmiercią kończących się.
Wiele też wpływa na odstręczenie od godziwej pracy blizkość granicy pruskiej i najem do przemycania towarów, które zwykle nocną porą pro­wadzą za sowitem wynagrodzeniem, bez względu że tego rodzaju poświęcenie się, częstokroć przy­płacić trzeba kalectwem lub śmiercią.
Fałszywe proroctwo i wróżbiarstwo było nie­jaki czas dla niektórych Kurpiów korzystnym prze­mysłem, bo większość wierzyła im i uznawała ich za łudzi nadzwyczajnych i świętych. I tak, gdy któremu z gospodarzy zginęło co z dobytku, wte­dy udawał się do owych świętych proroków i za­praszał ich do siebie na przyrządzoną ucztę z wie­prza tuczonego, wódki i innych ulubionych przy­smaków, którą bezbożnie nazywano wieczerzą Pań­ską Zaproszeni goście zjadali i wypijali wszystko, bo inaczej przedmiot skradziony nie mógłby być wynalezionym. W czasie tej uczty prorocy prze­powiadali, gdzie i jak wynalezioną być może zgu­ba i zwykłe przepowiednia ich sprawdzała się , bo sami prorocy najczęściej w kradzieży udział mieli.
W roku 1850 jeden z takich proroków ukradł­szy parę wołów swemu sąsiadowi, zaprowadził je na jarmark do miasta Nowogrodu i tam chciał sprzedać żydom za bezcen; lecz ci nie mogąc ukryć tak wielkiego towaru i lękając się odpowiedzialno­ści za nieprawne onego nabycie, dali o tem znać miejscowej policji. Widząc tedy prorok tamę położoną swemu przemysłowi, drapnął w nogi do Łomży i tam zakonnikom w klasztorze oświadczył, iż natchnięty pobożnością prowadził do klasztoru na ofiarę dla braci zakonnych parę wołów własnych, lecz w Nowogrodzie je zatrzymano; prosił więc za­konników o udzielenie mu świadectwa, że woły prowadzone były na ofiarę do klasztoru. Przeło­żony wierząc słowom prostaczka Kurpia, wydał mu żądane świadectwo, za którem prorok odzy­skał w Nowogrodzie swe woły i rzeczywiście je do klasztoru odprowadził. Tymczasem poszkodo­wany właściciel szukając swej zguby, dowiedział się w Nowogrodzie, że woły jego odprowadzone zostały do Łomży, dokąd pośpieszał, lecz już za- późno, bo woły były ,w rądlach na kuchni klasztor­nej i na półmiskach w refektarzu; musiał więc po­przestać na odebranej od przełożonego w pienią­dzach wartości szkody.
Takie postępki mniemanych świętych, często powtarzane ze szkodą materjalną i moralną wszystkich okolicznych mieszkańców, zwróciły uwagę rządu, który polecił tych szkodników wyśledzić i do odpowiedzialności karnej pociągnąć.

Jakoż pewnego razu zdybano ich zgromadzo­nych przy pożywaniu wieczerzy obstalowanej we wsi Trzcińskie nad rzeką Pisną i pod strażą do urzędu wójta gminy Czerwone odprowadzono. W czasie tej podróży wartownikom zachciało się spróbować świętości jeńców i przeprawiając się przez rzekę sami na czółnach, kazali prorokom suchą nogą wpław przejść; lecz ci ulegając takiemu przymusowi, bez mała w rzece nie po tonęli, a wykąpali się w zimnej jesiennej wodzie za wszystkie przeszłe swe grzechy i nadto ponieśli zasłużoną karę na drodze dalszego processu.
Występki Kurpiów wzrastają od kolebki; rodzice przyzwyczajeni do życia nieporządnego, nie mogą dać dobrego przykładu swym dzieciom i mało się troszczą o cnotliwe i przyzwoite ich wy­chowanie, Mężczyźni z dzieciństwa mając wstręt do użytecznej pracy, apochop do czynienia szkód bliźnim, oraz przywłaszczania sobie cudzej własno­ści; z nieukontentowaniem i zazdrością patrzą na dostatek bliźnich pracą nabyty i na ich rządnośe; ztądto wynika chętka zrządzania psot i szkód są­siadom zamożniejszym, Kobiety nie znając skrom­ności ani wstydu, rozwiązłość życia uważają za co­dzienną zabawę, przekleństwo zaś za potoczną roz­mowę. Nieszczęście bliźniego, dla Kurpia jest przedmiotem szyderstwa i pośmiewiska, bo przykazanie boskie i kościelne, rozwijające główny za­kon religji jakim jest miłość Boga i bliźniego, dla niego są obce i mało znane; ztąd też wynika nieuszanowanie tego, co rzeczywiście jest świętem. To też ksiądz Piekarski, proboszcz parafji Turośl, i ksiądz Kuderkiewicz, administrator kościoła filjalnego w Lipnikach, nie szczędzą sobie pracy w nauczaniu tego ludu moralności, pobożności i bojaźni Boga, i przyznać należy, że za błogosławieństwem Boga już się cieszą z błogich owoców swego poświęcenia się. Żadne bowiem najlepsze i najsurowsze prawo nie powściągnie ludu bezbo­żnego od niemoralności, jeśli duchowieństwo miej­scowe słowem i przykładem zbawiennym do tego się nie przyłoży 2).
Moralnie] od Kurpiów zachodnich prowadzą się mieszkańcy wschodniej strony puszczy nowogro­dzkiej, a mianowicie we wsiach Zabiele, Czerwon­ka, Borkowo, Janowo, Rakowo, Kąty, Zalesie, Sniarowo, Kupniewo, Włotki, Chlubna, Penza, Rogienica, Grzymały, Czartorja i w kilku innych osiedli, gdzie widzieć można chęć do pracy, rządność we wszystkiem i zamożność. Ztądto ci Kur­pie mianują się szlachtą i oddają swe dzieci do szkół publicznych na naukę, i jeśliby mniej mieli chętki do gry w karty, w którą nietylko pieniądze, ale zboże i inny dobytek niekiedy przegrywają, możnaby ich uważać za zupełnie porządnych go­spodarzy wiejskich.
Jak w całym kraju znajdziemy różnorodność w życiu i charakterze ludu, tak i w krainie Kurpiów pomiędzy złymi znajdują się dobrzy. Owszem jest i tu nie mało rzeczy zasługujących na pochwałę. Kurp’ jest mieszkańcem puszczy, ziemi dla rolnictwa mało przydatnej i tem samem niezu­pełnie wywdzięczającej się za jej uprawę; jednakże szczerze ją kocha za życia i po śmierci, to jest nietylko jej za życia na Kalifornję i Eldorado nie przemieni, ale i po śmierci żąda, aby zwłoki jego oddane były tej samej ziemi, która go za życia żywiła.
Pobożność Kurpiów widzieć się daje w obchodzie dni świątecznych i uroczystości kościelnych. Święto niedzieli zaczyna się zwykle od południa w sobotę; dni śś. patronów święcą tylko do połu­dnia. Do kościoła uczęszczają zwykłe w zebraniu tak zwanemu kompanjami. Każda prawie wieś sta­nowi rodzaj bractwa kościelnego i posiada swe cho­rągwie, obrazy i bębny, z któremi udaje się do kościoła processjonalnie, śpiewając pieśni nabożne. Do niesienia tych godeł pobożności, wybierane są stosowne osoby, strojnie ubrane, Chorągwie noszą dziarskie parobczaki, w długie kapoty ubrani i czer­wonym pasem przepasani. Niesienie obrazów na­leży do urodziwych dziewcząt, które ubierają się w białe spódnice i czerwone gorsety, na plecy za­rzucają sobie fartuchy płócienkowe w pasy, na głowie zaś noszą kołpak z aksamitu czarnego lub czerwonego, wstążkami kolorowemi, kwiatami lub szychem i innemi świecidełkami ubrany. Bęben i śpiewy daleko ogłaszają pochód takiej kompanji przez puszczę.
Jeśli w jakie święto bractwo nie idzie do ko­ścioła, wówczas taką processję cała wieś odbywa do najbliższego od wsi krzyża łub figury poświęco­nej. Gdy panuje epidemia lub innego rodzaju powszechna jaka klęska, processja taka odbywa się w pole lub na drogi krzyżowe i tam stanąwszy, całe zgromadzenie słucha pobożnie ewangielji przez promotora włościanina czytanej, a następnie kaza­nia lub nauki duchownej tegoż; poczem wszyscy składają na to miejsce po gałązce drzewa łub inne drobne przedmioty i to zowią zakopaniem ewangielji, przez co miejsce to uważa się za poświęcone i odbierając cześć religijną, służy przez czas nie­jaki za stację kompanji pobożnej, aż nim inne na ten cel miejsce wybrane nie będzie.
Chrzciny, gody małżeńskie i zabawy w dni świąteczne Kurpie odbywają zwykle w karczmie przy kieliszku, śpiewach i skokach, z tą osobliwo­ścią, że mężczyźni w swojem kółku, kobiety zaś oddzielnie się bawią. Gdy rodzice chcą ożenić sy­na i obmyślą dlań narzeczoną, wyszukają wymównego i śmiałego swata, rajem zwanego, który z konkurenten udaje się do wsi, gdzie obmyślona oblubienica mieszka, i tam pozostawiwszy go u są­siada, sam idzie do rodziców oblubienicy z prośbą o jej rękę. Jeśli ci zgadzają się, to raj wprowadza oblubieńca cło clomu oblubienicy i po umowie ty­czącej się posagu,
oboje narzeczeni razem idą do karczmy po wódkę; poczem gdy już ta uczta od­będzie się w domu narzeczonej, umowa zerwaną być nie może. Po zapowiedziach cała familja na­rzeczonego wraz z rajem i grajkiem zbiera się do domu narzeczonej na hulatykę, podczas której rodzice obojga narzeczonych naradzają się, gdzie młodzi mieszkać mają?—-jeśli u rodziców młodzia­na, to się zowie na ojczyźnie, jeśli zaś u rodziców dziewicy, to mówią, ze się ożenił do niej. Jadąc do ślubu: narzeczona z matką i przyszłą teścia, oraz starszemi’ kobietami i grajkiem, siada na pierwszej bryce; narzeczony z ojcami i rajem na drugiej, drużbowie, druchny i dalsi goście zajmują następne bryki. W kościele podczas ślubu, gdy kapłan ma związać ręce ślubujących, tak młodzian jak i dzie­wica przekładają pokilkakrotnie rękę na wierzch, aż nim kapłan sam je ułoży; każde z nich ubiega się o położenie ręki na wierzch dlatego, że po­dług ich przekonania, ta osoba pierwej umrze, której ręka będzie pod spodem*). Po ślubie znowu odbywa się wesele, najprzód w najbliższej kar­czmie do nocy, a potem w domu dla państwa mło­dych obmyślonym. Gdy czas oczepin się zbliża, panna młoda znika, a pan młody szuka ją i znalazł­szy, musi ją wykupić od obecnych kawalerów; po­czem matrony sadzą ją na dzieży chlebnej i wkła­dając czepiec na głowę, uczą pożycia małżeńskie­go, raj zaś zbiera składkę pieniężną na czepek. Wreszcie zabawa przedłuża się stosownie do za­możności państwa młodych i zapasów wódki, któ­rej wypijają 15 do 20 garncy.
Pogrzeb osób dorosłych również kończy się stypą w karczmie przy kieliszku odbytą4).
Zwyczajny ubiór mężczyzn jest taki: sukmana z sukna grubego szarego, u chłopaków krótka nad kolana, u starszych dłuższa po kolana, z tyłu wie­le i szeroko fałdowana, z kieszeniami wyżej bio­der urządzonemu, pas rzemienny szeroki lub weł­niany czerwony, kamizelka z perkalu czerwonego w żółte kwiaty, majtki szerokie płócienne łub su­kienne białe z wypustką czerwoną, albo też zielo­ne; na głowie kapelusz nizki z niewiełkiem rondem, nogi obwinięte onuczami płóciennemi ponad kostki na które wkładają się na stopę niekiedy łapcie z łyka, najczęściej chodaki ze skóry bydlęcej na- kształt trzewika płytkiego zrobione i wkoło prze­wleczone sznurkiem do obwijania nogi i przymo­cowania onuczy służącym: te to właśnie chodaki, oraz kłumpie czyli trzewiki skórzane na podeszwie drewnianej, na Mazowszu zowią niewłaściwie kurpiami.
Kurp szlachcic nosi surdut długi z sukna gru­bego granatowego i takież pantalony, tudzież ka­mizelkę i chustkę na szyi, na głowie zaś czapkę rogatą z barankiem lub kaszkiet, a na nogach buty na święto; chodaki do roboty.
Kobiety ubiór składa się ze spódnicy wełnianej lub płócienkowej i gorsetu; latem częstokroć spó­dnicę zastępują dwa fartuchy z przodu i z tyłu na­przeciwległe zawiązane, które za powiewem wia­tru, dosyć wyraźnie kształt ciała i nóg wskazują; włosów na głowie mężatki i wdowy nie plotą w warkocze, lecz zawięzują je rozpuszczone w chustkę dużą, w kształcie kołpaka. Szlachcian­ki noszą suknie, salopy, czepce i kapelusze ogrom­ne dawnej mody, na nogach u biedniejszych zimo­wą porą chodaki z płótna, u zamożniejszych beci­ki: latem wszystkie prawie noszą trzewiki płytkie skórzane lub z sukna granatowego, z kokardą czer­woną lub żółtą na przedzie.
Cała kraina Kurpiów przed wielą 'wiekami wo­dą morską zalana była; dowodem tego są głębokie pokłady torfu, zwłaszcza w okolicach miasta Kol­no, oraz wsi Janowo i Borkowo, gdzie pokład ten do trzech sążni głębokości dochodzi, pod którym ziemia rozrzedzona wskazuje bezdenną przepaść. W paśmie łąk od wsi Ruda ku rzece Piśnie, w oko­licach wsi Bączki, Piekło i Potasie znajdywane by­wają ułamki bursztynu rozmaitej wielkości, które także przemawiają za bytnością tu morza, jednej natury z Bałtykiem. Roku 1811 otworzona była tu kopalnia bursztynu, z której dzierżawcy płacili rocznie rs. 30; następnie dochód ten po upływie lat dwnnastu konkurrencją dzierżawców wzrósł do rs. 330: potem dla braku inaterjału znowu stopnio­wo się zmniejszał, aż nareszcie spółubiegającyeh się przemysłowców zupełnie zabrakło.
Że w tej puszczy było mnóstwo dzików, jeleni, danieli i innego grubego zwierza, oraz nie mało ogromnych drzew masztowych, wiemy o tem nietylko z historji i podań miejscowych, ale z wyko­palisk, jakie przy dobywaniu torfu i osuszaniu ba­gien znaleziono. Nie wspominając o dawniejszych wykopaliskach, nadmienim, że w roku 1855 przy kopaniu kanału, znaleziono pod pokładem ziemi n dwa przeszło łokcie grubym, róg jeleni o 7 odnogach; w roku 1856 znaleziono kilka takich mniejszych, a pod pokładem torfu na 3 łokcie grubym widziano dwa pnie ogromnego drzewa jeden na drugim leżące.
Stolicą krainy Kurpiów tutejszych jest miasto Nowogród, przy ujściu Pisny do Narwi, o mil dwie od Łomży ku zachodowi położone. Samo nazwi­sko tego miasta wskazuje, że był to niegdyś gród warowny, przez jednego z książąt mazowieckich założony, którego mieszkańcom Bolesław książę na Warszawie, Wyszogrodzie, Zakroczymiu i Cie­chanowie roku 1434 nadał prawo magdeburskie. Po wcieleniu Mazowsza do Korony, Zygmunt Iszy i jego następcy przywilej ten zatwierdzili. Miasto to leżąc w dogodnem położeniu nietylko dla waro­wni lecz i dla handlu, prędko się zaludniało i wzno­siło, tak, że w roku 1564 posiadało już domów 300. Za panowania Zygmunta Illgo w roku 1615 pochłonął miasto pożar, w czasie którego przywi­leje jego zgorzały. Władysław IV chcąc przyjść w pomoc podupadłemu przez pożar miastu, za­twierdziwszy dawne przywileje, nadał roku 1637 wolne rybołówstwo na rzekach Narwi i Piśnie. Królowa Ludwika Marja, będąc jeszcze żoną Władysława IV, zwiedzała Nowogród, który wówczas leżał na trakcie warszawsko-królewieckim i podobawszy sobie to miejsce, zbudowała nad rzeką Narwią, o wiorst 2 od miasta ku północo-zachodowi zamek, który za wojen szwedzkich zniszczony, dziś w gruzach tylko swą przeszłą wielkość i wspania
łośc odznacza. Taż królowa żaląc się nad klęską miasta, gdy już była w po wtórnem zamężciu z kró­lem Janem Kazimierzem, przywilejem z roku 1652 dozwoliła mieszczanom wolnego wrębu w lasach królewskich, z którego ci korzystając, w rychłym czasie miasto w znacznej części odbudowali; lecz następnie klęski krajowe, zwłaszcza wojny szwedz­kie, do upadku je przywiodły, a co pozostało, to w powtórnym pożarze 1788 roku do szczętu zgo­rzało. Przy regulacji miast i dóbr rządowych, wzbroniono roku 1825 mieszczanom wrębu w la­sy rządowe, a to z uwagi, że własnego lasu posia­dają około 968 morgów.
Bez względu na tyle klęsk przeszłych, miasto to wielce wzrastało i było handlowem, bo leżało przy wielkim trakcie lądowym, oraz przy Narwi, którą statki z towarami szły do Gdańska i War­szawy, także przy Piśnie, którą rząd pruski uczyniwszy spławną, otworzył po niej drogę dla odby­tu swych produktów: dziś leżąc na ustroniu, No­wogród dawne swe znaczenie i zamożność postra­dał. Ludność tutejsza, składająca się z Mazurów pierwotnych osiedleńców i Kurpiów, zlała się w obyczajach z tymi ostatnimi i trudniąc się rolni­ctwem, odróżnia się od Kurpiów wiejskich właściwem sobie mianem gryczan, dlatego, że się trudni wypiekaniem i sprzedażą ulubionych tu placków gryczanych. Żydzi tylko czwartą część ludności miasta stanowiąc, prowadzą zwykłym trybem han­del drobnostkowy produktami wiejskiemi i kramarszczyzną. Ludność miasta wynosi do 1500 głów, w tej liczbie żydów do 400. Domów drewnianych liczy się przeszło 200, murowanych 2, oprócz ko­ścioła i synagogi już w wieku bieżącym wzniesio­nych.
Od Nowogrodu ku północy o mil 4 nie dojeż­dżając o milę od granicy pruskiej, na wzgórzu nad rzeczką Łabną leży miasto Kolno, miejsce urodze­nia Jana z Kolna (Scolnus), znanego światu z od­krycia Labradoru 5). Miasto to jest bardzo starożytnem, nie miało tego świetnego znaczenia jak No­wogród za czasów Ludwiki Marji; lecz leżąc blizko granicy Prus, wielce było niegdyś handlownem, potem od powszechnych klęsk kraju upadło w swem życiu, tem więcej, gdy kilkakrotnie wszczęty po­żar je pochłonął, w czasie którego nietylko wszel­kie mienie mieszkańców, ale nawet przywileje mia­sta spaliły się.
Po uzyskaniu od Augusta III w roku 1754 i od jego następcy potwierdzenia dawnego prawa ma­gdeburskiego, obywatele tutejsi mieszkając przy trakcie warszawsko-królewieckim, o mil 3 od pru­skiego miasta Johannsburga, zarabiali znaczne pie­niądze za przewóz towarów z Prus do naszego kra­ju i tym sposobem prędko się wzbogacając, znowu nadali przyzwoitą postać swemu miastu i na pod­górzu leżącemu przedmieściu Łabna. Przytem bli­sko leżące jezioro Krusko dostarczało obficie na potrzeby domowe i na handel ryb; rzeczka Łabna była ulubionem siedliskiem bobrów, których futra zawsze popłacały. Przed rokiem 1830 była tu jeszcze komora celna, która przeniesioną została do wsi Wincenty nad samą granicą położonej. Po­zbawione wielkiego traktu zarówno z Nowogro­dem, Kolno potrafiło jednakże wznieść się lepiej niż tamten i obok drewnianych domów dosyć po­rządnych, których liczy się do 300, ma także kilka murowanych i szczyci się mianem stolicy szlachty kurpiowskiej, której dziewice, obok cnót dawniej wielbionych, posiadają jeszcze wdzięki pięknych prababek polskich. Bo któż tam wie pochodzenia familji Cwalina, Ksepka (krzepka), Gietek i innych? może to są Arciszewscy, Zebrzydowscy, Zboro­wscy lub Potoccy? Najbardziej miasto ożywia się w dni targowe i w jarmarki, których do roku sześć bywa, a głównym przedmiotem handlu są wieprze. Herb miasta wyobraża św. Florjana męczennika, patrona Kurpiów, którego figurę i po wsiach wi­dzieć można; on też uważany jest za patrona od pożarów. Ludność miasta wynosi do 200 miesz­kańców, w tej liczbie czwarta część jest żydów chrześcijanie trudnią się rolnictwem, żydzi zaś han­dlem drobnostkowym i głównie przemycaniem to­warów z Prus.
Jak Nowogród tak i Kolno, oba miasta zdala pięknie się przedstawiają i zamiłowany w krajo­brazach malarz, z obu tych miast utworzyć może dwa piękne widoki.

Przypisy:

1. Od czasu misji duchownej we wsi Kadzidle w r 1857 odbytej, Kurpie przestali pić wódkę, przez co stali się moralniejszymi i pracowitszymi.
2. Powtarzamy, że z wprowadzeniem wstrzemięźliwości, Kur­pie odmienił! się w obyczajach i zamożności na lepsze; najwięcej w tem położył zasługi przykładny ksiądz Kuderkiewiez,

3.Takie współubieganie się o położenie ręki na wierz cli istnieje także w okolicach Warszawy; tam wszakże inne ma znaczenie, bo czyja z małżonków ręka będzie na wierzchu, ten w ca­lem pożyciu małżeńskiem będzie brał górę: właśnie kapłan w du­chu religji zawsze układa rękę małżonka na ręku małżonki.
4. To też naddzierżawca ekonomji Czerwone, z kilku kar­czem na puszczy będących miał dochodu od Kurpiów za wódkę miesięcznie w przecięciu złp. 15000; lecz gdyby te pieniądze uży­to na gospodarstwo domowe, jakby rychło byt Kurpiów mógł są polepszyć.
5. Nieraz się spotkaliśmy z tem twierdzeniem, że to i Polska w osobie Jana z Kolna przyczyniła się do odkrycia Ameryki, ale nie natrafiliśmy na żadne dowodne objaśnienie w tej mierze. Naj- pierwsza wzmiankę o Janie z Kolna zrobił Lelewel. Wartoby, aby ten przedmiot był stanowczo zbadanym.

Koniec rozdziału IV. Część II

Pisownia Oryginalna
Materiał pobrano z biblioteki cyfrowej POLONA

śp. Henryk Sierzputowski

Pierwszy Redaktor Naczelny historialomzy.pl Pomysłodawca i twórca serwisu. Członek Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego im. Wagów, Łomżyńskiego Bractwa Historycznego, Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemia Łomżyńska oraz łomżyńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego.

Powiązane tagi
  • Aleksander Połujański
  • Wędrówki po Gubernii augustowskiej
Poprzedni post
Kownacki Adam
  • Kownacki Adam

Memoriał Kazimierza Deyny.

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 16 sierpnia 2019
Czytaj artykuł
Następny post
ZHP_harcerstwo_lomzaynskie_wczoraj_i_dzisstr16
  • Harcerstwo Tom II

Harcerstwo Łomżyńskie Wczoraj i Dziś. Tom 2. Rozdział 5

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 19 sierpnia 2019
Czytaj artykuł
Może Ci się spodobać
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Jesienna szaruga

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 16 listopada 2020
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Jak chłop Polski doszedł do własnego zagona

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 30 lipca 2020
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Nasz chleb powszedni

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 5 czerwca 2020
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Wspomnienia. Zdjęcia historyczne

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 12 maja 2020
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Pieczywo domowe.

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 14 kwietnia 2020
Czytaj artykuł
  • Biblioteka Narodowa

Jak hartować nerwy wodą.

  • śp. Henryk Sierzputowski
  • 5 kwietnia 2020

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Golden Pixel | historialomzy.pl | copyright © 2023

Wprowadź słowa kluczowe wyszukiwania i naciśnij Enter.

Strona korzysta z ciasteczek. Zapoznaj się z Polityką prywatności.