Harcerstwo łomżyńskie wczoraj i dziś. Tom III. Rozdz. I

Rozdział I

HARCERSTWO W POLSKIEJ
RZECZPOSPOLITEJ LUDOWEJ

   Harcerskie wspomnienia

Str. 89 – 95

pwd. Adam Sobolewski
Moje harcerskie wspomnienia (3)

 

Część trzecia

Wyszkolenie kadry instruktorów zuchowych jest jednym z podstawowych zadań naczelnych władz nowo odrodzonego ZHP. Już 10 lutego 1957 r. rozpoczyna działalność Centralna Szkoła Instruktorów Zuchowych „Zuchowa Chałupa” w Cieplicach Śląskich. W dniach 5-31 lipca 1957 r. w ramach Centralnej Zuchowej Akcji Szkoleniowej (CZAS) na obozie – kursie podharcmistrzowskim w Górzyncu k. Szklarskiej Poręby uczestniczy mój kolega Zbyszek Kamionowski, drużynowy 5 DH im. Zawiszy Czarnego w Łomży.

Spotykamy się w sierpniu na dwutygodniowym obozie szkoleniowo-wypoczynkowym w Boguszach. Zbyszek Kamionowski jest oboźnym w IV podobozie „Matecznik”, ja jestem jednym z zastępowych. Podczas zajęć często pytamy naszego oboźnego o jego wrażenia i doświadczenia z obozu w Górzyńcu. Dowiadujemy się, że wśród wykładowców byli między innymi: twórca ruchu zuchowego Aleksander Kamiński i Marek Wardęcki – kierownik Działu Zuchów w Głównej Kwaterze Harcerstwa (GKH). Zbyszek Kamionowski zachęca nas do podjęcia pracy z zuchami. Podczas zajęć omawia z nami podstawowe zasady i specyfikę pracy zuchowej, opisaną przez Aleksandra Kamińskiego w jego trylogii: „Antek Cwaniak” (1932 r.), „Książka wodza zuchów” (1933 r.) i „Krąg Rady” (1935 r.).
Na początku września 1957 r. powracamy do zajęć z harcerzami 5 DH im. Zawiszy Czarnego, w której z Edkiem Jarmołowiczem jesteśmy przybocznymi. W drużynie jest 46 harcerzy, w większości uczniów Szkoły Podstawowej Nr 4 przy ul. Giełczyńskiej 7. Stopniowo przygotowuję się do utworzenia drużyny zuchowej w Szkole Podstawowej Nr 6 przy ul. Giełczyńskiej 1, w której uczyłem się w latach szkolnych 1947/1949. Poznaję instrukcję i regulaminy dla drużynowego zuchów i po raz drugi, już bardziej uważnie czytam „Antka Cwaniaka”. Niektóre gry i zabawy zuchowe staramy się ze Zbyszkiem Kamionowskim przystosować do naszych możliwości i miejscowych warunków.
W połowie września 1957 r. rozpoczyna się trzymiesięczny okres próby dla tworzonej przeze mnie drużyny zuchów. Przed każdą zbiórką piszę dokładny plan na podstawie „Książki Wodza Zuchów”. Są w niej świetne opisy obrzędowości i majsterki zuchowej, pląsy, gry i ćwiczenia zuchowe. A propos. Książka ta pojawiła się w księgarniach w styczniu 1958 r., pod zmienionym przez autora tytułem „Książka Drużynowego Zuchów”.
Może któryś z zuchów pamięta swoją obietnicę, której złożenie potwierdzał podpisem czerwonym tuszem na ozdobnym pergaminowym papierze? Po jego opieczętowaniu umieściliśmy go w zalakowanej butelce. Potem dziarskim krokiem i ze śpiewem pomaszerowaliśmy na Rycerską polanę w Jednaczewskim lesie. O zmroku zakopaliśmy butelkę pod jednym z rozłożystych starych dębów, obiecując solennie, że nikt z nas nie wskaże miejsca ukrycia tej butelki. Przed zbiórką prowadziłem rozmowy z każdym z rodziców, zapewniając, że syn wróci cały i zdrów z tej zuchowej zbiórki. Pamiętam, że jednym z zuchów był Janusz Zawadzki (syn przedsiębiorcy budowlanego K. Zawadzkiego z ulicy Nowej) oraz Marek Kamiński (syn właściciela zakładu Foto Wrzos), dr medycyny, od wielu lat zamieszkały w USA.
Po pomyślnej próbie „Chłopcy z Placu Broni” są wpisani do rejestru drużyn zuchowych w ZHP, a ja jestem p.o. drużynowego tej drużyny. Z niecierpliwością czekam na kurs dla przewodników zuchowych. Taki kurs ma być na zimowisku w Przemyślu od 27 grudnia 1957 r. do 5 stycznia1958 r. Organizuje go Rzeszowska Komenda Chorągwi.
Razem z Eugenią Zacharzewską (uczennicą maturalnej klasy w Liceum Pedagogicznym w Łomży) jedziemy do Przemyśla na pierwsze nasze zimowisko. Udział w nim jest dla nas wyróżnieniem i wyzwaniem, by jak najlepiej reprezentować nasz hufiec i białostocką chorągiew. Zakwaterowanie w internacie Technikum Ekonomicznego i Technikum Gastronomicznego przy byłej ulicy Manifestu Lipcowego w śródmieściu Przemyśla. Zabytkowy dwupiętrowy budynek jest położony tuż nad brzegiem Sanu. Z okien sypialni na II piętrze podziwiamy piękną panoramę dzielnicy Zasanie i malownicze odległe wzgórza. Zajęcia prowadzone są zgodnie z programem kursu. Chociaż bardzo mało czasu wolnego, nie narzekamy, bowiem w internacie czujemy się jak na wczasach.
Zbiórki prowadzimy z wesołymi i dzielnymi dziewczynkami i chłopcami, skupionymi w dwie półkolonijne drużyny zuchowe. Ponieważ nadzwyczaj sprzyja nam aura, zajęcia z zuchami odbywają się w malowniczej scenerii Zamku Kazimierzowskiego.  Jest położony na pobliskim Wzgórzu Zamkowym otoczonym ze wszystkich stron stromymi zboczami. Poniżej rozpościera się piękny stary park miejski. Przy okazji dodam, że w tym zamku od 1884 r. mieści się „Fredreum”, najstarszy teatr amatorski w Polsce.
Nie zachowały się notatki i zdjęcia z tamtych dni, nie pamiętam więc już nazwisk starszyzny, wykładowców, koleżanek i kolegów z zimowiska w Przemyślu. Jego komendantem był phm. Mieczysław Dec, zastępca komendanta Rzeszowskiej Chorągwi ZHP, wcześniej hufcowy w Przemyślu. Wśród uczestników przeważali młodzi nauczyciele, wykładowcy więc stale przestrzegali, by na ich zbiórkach zuchowych było jak najmniej materiału szkolnego. Wszystkim natomiast przypominali o innej przestrodze Aleksandra Kamińskiego: Nie róbcie z zabaw zuchowych harcerskich ćwiczeń! Uczyńcie wszystko, co jest w waszej mocy, aby na zbiórkach zuchowych było jak najmniej ćwiczeń harcerskich.

Nowy 1958 rok witamy na sylwestrowej zabawie w Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Przemyślu. Dwie godziny po północy w wesołym korowodzie wracamy do „naszego” internatu. Po raz pierwszy tej zimy malownicze ulice i place Przemyśla są pokryte puszystą warstwą śniegu. 2 stycznia piękny słoneczny dzień, wkrótce więc znów nie ma śniegu. Nasze zuchy wcale się z tego nie cieszą. Staramy się ich przekonać, że mroźna i śnieżna zima będzie jeszcze przez co najmniej dwa miesiące.

5 stycznia (sobota) zakończenie zimowiska. Z żalem żegnamy się z zuchami tradycyjnie: „Czas do domu, czas. Tam czekają nas …hej! Czas też i na nas.” Służba nie drużba! Ze wzruszeniem śpiewamy nowo poznany hymn instruktorów zuchowych. A propos. Poszukuję wiadomości o hm. Stanisławie Ludwiku Mościckim (1903-1967), autorze tekstu i muzyki tego hymnu:

Kochanej Rzeczypospolitej
Oddajemy codzienny nasz trud.
Wodzując zuchowym gromadom,
Na drodze najlepszej wśród dróg!
Idziemy gromadą i ławą,
Z pieśnią radosną, zabawą,
Pragnieniem czynu i z mocą,
I służąc Ci wiernie ochoczo,
Najdroższa Rzeczypospolita!

Utrudzeni długą podróżą z kilkoma przesiadkami powracamy do Łomży. Jesteśmy pełni wrażeń i zapału do pracy z naszymi zuchami. Dowiadujemy się, że nasz hufcowy phm. Tadeusz Linda jest p.o. zastępcy komendanta Chorągwi w Białymstoku. Bardzo liczymy więc na dobrą współpracę z  tą instancją.

11 stycznia 1958 r. spotykamy się z koleżankami i kolegami na zbiórce nowo utworzonego Kręgu Pracy „Watra”. Z kroniki wynika, że przyboczną Kręgu Pracy „Watra” była pionierka Alina Majewska. W kręgu były dwa zastępy. Oto ich składy. Zastęp I: pionierka Mirka (Elwira) Myślińska – zastępowa, Genia Zacharzewska, Marysia Gromek, Basia Kuć, Jadzia Dobrzycka i Marysia Niewiadomska. Zastęp II: ćwik Adam Sobolewski – zastępowy, Andrzej (Jędrek) Bendera, Teodor (Todek) Szwacki, Janek Frąckiewicz, Kazio Konopko i Tolek Kuźmiński. W moim zastępie są koledzy, których znam od dawna z podwórkowych zabaw i biwaków, urządzanych wspólnie każdego lata na Saskiej Kępie na Narwi.

Inauguracyjną zbiórkę otwiera Zbyszek Kamionowski, namiestnik zuchowy. Ustalamy plan pracy kręgu. Potem czas na wspomnienia z naszych zimowisk w Białowieży i Przemyślu. Dowiadujemy się wówczas, że po feriach wielkanocnych nowym hufcowym będzie Antoni Bęcko – nauczyciel z zawodu. Do czasu objęcia przez niego stanowiska p.o. hufcowego jest pwd. Zbyszek Kamionowski. W ramach ofensywy przystępujemy do współzawodnictwa ogłoszonego przez Główną Kwaterę Harcerską (GKH). W dniu imienin Zbyszka Kamionowskiego dowiadujemy się, że od 1 marca 1958 r. jest podharcmistrzem. Gratulujemy mu i cieszymy się, gdyż jest on najmłodszym wówczas podharcmistrzem w ZHP. W kwietniu 1958 r. do Kręgu Pracy „Watra” dołączyli Henia Radzewicz, Tereska Łuniewska, Marysia Sawicka, Heniek Zieliński, Paweł Borkowski, Janek Sulewski, Heniek Bączek.
Od 15 kwietnia 1958 r. jestem przewodnikiem – specjalność zuchowa; rozkaz L 3 /58 Komendy Chorągwi Białostockiej. Chce się zaśpiewać: „Co za radość w sercu moim się rozpala…” Ale przede mną, już za trzy tygodnie, dwa pisemne egzaminy maturalne. Z przykrością muszę zakończyć działalność w Kręgu Pracy „Watra”, ograniczając się do pracy z moją drużyną zuchową.
Ustne egzaminy maturalne zdaję 31 maja 1958 r. Cały czerwiec to okres moich przygotowań do egzaminów wstępnych na Wydział Prawa Uniwersytetu Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie. W tym czasie łomżyńskie społeczeństwo, w tym młodzież harcerska przygotowuje się do obchodów 1000-lecia m. Łomży, które trwać mają od 22 do 29 czerwca 1958 r. W ramach tych obchodów w niedzielę, 22 czerwca 1958 r. na Starym Rynku (wtedy Plac Żeglickiego) przed Ratuszem uroczyście zostaje przekazany harcerkom i harcerzom nowy sztandar Komendy Hufca Harcerskiego w Łomży. Z tej podniosłej chwili zachowało się kilka unikalnych zdjęć o historycznej już wartości. Sztandar ten należy do najstarszych tego typu sztandarów ZHP z tego okresu. Jest obecnie przechowywany w gablocie w Domu Harcerza przy ul. Polowej 11a i w bieżącym roku ma być poddany gruntownej konserwacji.

W lipcu 1958 r. pomyślnie zdaję egzaminy wstępne i od 1 października rozpoczynam pięcioletnie studia prawnicze. Z mieszanymi uczuciami obserwuję odejście z ZHP niektórych „szaroszeregowych” instruktorów i „rezygnację” Aleksandra Kamińskiego z funkcji przewodniczącego Naczelnej Rady Harcerskiej ZHP. Z ulgą jednak przyjmuję jego wezwanie do społecznych instruktorów harcerskich, by nie zaprzestali pracy w drużynach, starając się wychowywać młodzież według tradycyjnych zasad harcerskich.
Podczas świątecznych ferii w końcu marca 1959 r. spotykamy się jak zwykle w komendzie hufca przy Placu Kościuszki. Między innymi rozmawiamy o aktualnej sytuacji w naszym hufcu i w białostockiej chorągwi. Jesteśmy radzi, że na zbliżającym się Walnym Zjeździe ZHP w Warszawie będzie Zbyszek Kamionowski. Będziemy mieli wiadomości i materiały z pierwszej ręki. Po powrocie na uczelnię czytam uważnie doniesienia prasowe ze Zjazdu, który obradował w Sali Kongresowej Pałacu Kultury Nauki w Warszawie.
Młodzież harcerska i jej instruktorzy przyjęli z ulgą i zadowoleniem formalne potwierdzenie, że Związek Harcerstwa Polskiego jest Stowarzyszeniem Użyteczności Publicznej. Stosownie bowiem do paragrafu 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 lipca 1959 r. (Dz. U. nr 44 Poz.272) Związek Harcerstwa Polskiego otrzymał przywilej wyłączności działania na całym obszarze Państwa w dziedzinie organizowania i prowadzenia pracy wychowawczej wśród młodzieży przy pomocy zespołu środków wychowawczych objętych metodą harcerską oraz przywilej wyłączności posługiwania się nazwą, odznakami i mundurem harcerskim.
Nowy statut rozpowszechniono bezpośrednio po zakończeniu Walnego Zjazdu. Oficjalnie ogłoszony został 9 września 1959 r. w formie załącznika do zarządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie ogłoszenia statutu stowarzyszenia wyższej użyteczności „Związek Harcerstwa Polskiego” (Mon. Pol. Nr 85,  poz. 721).
Uwzględniając postanowienie paragrafu 15. ust. 4. statutu: „Młodzież starsza, powyżej lat 18, może pozostać w ZHP w zasadzie w charakterze pełniących funkcje wychowawcze lub być zorganizowana w drużyny, których celem jest przygotowanie kierowników pracy harcerskiej”, zgłaszam swoją gotowość brania udziału w letnim obozie szkoleniowym w lipcu lub sierpniu 1959 r. W lipcu 1959 r. Białostocka Komenda Chorągwi organizuje obóz szkoleniowy dla przewodników zuchowych w Krasnym k. Supraśla. W ramach szkolenia jest kolonia zuchowa. Wśród uczestników kursu spotykam druhny i druhów z Kręgu Pracy „Watra” z naszego hufca. Większość uczestników obozu to sympatyczne młode harcerki ze starszych klas licealnych z Białegostoku i sąsiednich powiatów. W podobozie dla harcerzy komendantem jest phm. Zbyszek Kamionowski, ja zaś oboźnym.
Krasne, jak sama nazwa wskazuje, kojarzy mi się zawsze ze słoneczną pogodą, malowniczą okolicą, z pobliskim Supraślem z jego kresową atmosferą. Po prostu, tego wszystkiego nie potrafię opisać, dlatego czas skończyć moje harcerskie wspomnienia… i nie tylko.

Nowogród – 1 czerwca 1957 r. Przyrzeczenie harcerskie składa dh Adam Sobolewski. Przyjmuje dh Tadeusz Linda.

Nowogród – 1 czerwca 1957 r. dh Adam Sobolewski otrzymuje Harcerski Krzyż.

Bogusze – sierpień 1957 r. Dh Adam Sobolewski ze swoim zastępem „Jeleni”.

Krasne – lipiec 1959 r. Dh Adam Sobolewski – oboźny obozu kursu drużynowych i przybocznych drużyn zuchowych – z zastępem „Czuchraje” z Łomży.

Krasne – lipiec 1959 r. Dh Adam Sobolewski z przyszłymi drużynowymi drużyn zuchowych z podobozu dziewcząt.

Koniec części 3 i ostatniej.

Z harcerskim CZUWAJ
Adam Sobolewski
Sieradz, luty 2013 r.

Materiał pobrano z Harcerstwo łomżyńskie wczoraj i dziś.

295 Ogólnie 1 Dziś
  
 

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Avatar